Po co światu Rosja?

W 2018 roku w Rosji, podczas zdjęć do filmu „Jak grzech na duszy”, zapytałem swego operatora Andrzeja Adamczaka, co sądzi oglądając lejącą się z ekranów telewizyjnych i rosyjskich ulic i szos wojenną propagandę. 

Andrzej bez wahania odpowiedział: – Będzie wojna. 

Putin z generałami. Putin omawiający wprowadzanie nowych broni. Putin przepytujący generałów o produkcję sprzętu wojennego i stan armii. Tak wyglądały wieczorne programy telewizji rosyjskiej. Tablice upamiętniające sukcesy oręża  sowieckiego, niezliczone pomniki przy szosach sławiące bohaterów, którzy zniszczyli a to kilka czołgów, a to jakiś faszystowski oddział. Cała aleja pomników rosyjskich generałów, którzy dali popalić Napoleonowi podczas jego wyprawy na Moskwę w 1812 roku obok obelisków miast bohaterów z drugiej wojny światowej zwanej Wielką Wojną Ojczyźnianą – to Smoleńsk. 200 metrów dalej stoi budynek NKWD, w którym przez kilka dziesięcioleci rozstrzeliwano przede wszystkim własnych obywateli, ale  także polskich oficerów. Dziś siedziba obwodowego FSB. Bez żadnych tablic przypominających o tamtej martyrologii. Bez pamięci o tym, który kierował organizowaniem masowych mordów. Jakby wszyscy ci obywatele sowieccy byli tylko bohaterami niezliczonych zwycięstw. Choć w pobliskim Katyniu, obok kilku tysięcy polskich oficerów, leży może nawet 300 tysięcy zamordowanych na rozkaz Stalina obywateli Związku Sowieckiego.

W trzy dni po przyjeździe z Rosji do domu, bez nakręconych materiałów, bo z powodu zakazu filmowania, który dostaliśmy będąc już w Moskwie, musieliśmy je przemycać, wybrałem się na spacer po parku zdrojowym w Konstancinie. Był ciepły wieczór. Dużo spacerowiczów. Przede mną szła jakaś kilkuosobowa rodzina. Dwu mężczyzn w średnim wieku, młoda kobieta i chłopiec. Z wyglądu 5 – 6 lat.

Moje, wyczulone jeszcze na język rosyjski ucho, wyłapało natychmiast prowadzony przez nich dialog – wyglądający jak egzamin. Skojarzyłem ich obecność na alejce, ze znajdującą się parę ulic dalej siedzibą ambasadora rosyjskiego, do którego zapewne przyjechali w odwiedziny. I zamieniłem się w słuch.

Jeden z mężczyzn przepytywał chłopca.

– Kto eto Władimir Władimirowicz Putin? Chłopiec odpowiedział rezolutnie:

– Eto nasz prezidient. 

Po chwili usłyszałem kolejne pytanie:

– A czto diełajet prezidient? 

Chłopiec bez namysłu odpowiedział:

– On dajot prikazy. 

– Kamu? – kontynuował przepytywanie mężczyzna. 

A chłopiec bez namysłu wypalił:

– Wsiem. 

Dalszej części rozmowy nie słyszałem.

Zapytana przeze mnie o motywy gloryfikowania Stalina i jego wojennych sukcesów przez Putina i obecne kierownictwo Federacji Rosyjskiej, a zapominania o ofiarach i kosztach poniesionych przez Rosjan i inne narody ZSRR, prof. Natalia Lebiediewa powiedziała: – Dziś wielu bardzo by chciało mieć silny rząd w stylu stalinowskim, żeby nas się wszyscy bali. Nikt się nas już nie boi! Rozumiecie jakie to przykre? Choć muszę powiedzieć, że jest się czego bać!

Dziś mamy najgorsze. Putin rozkazał zniszczyć Ukrainę, która bohaterską obroną pokazuje, że nie ma już żadnego sensu zadane przeze mnie kilka lat temu podczas rozmowy z francuskim historykiem Danielem Beauvois pytanie: „Po co światu Ukraina?”. 

Dziś, widząc bandycki atak Putina i kierowanej przez niego rosyjskiej armii na mniejszego, słabszego sąsiada, świat przestał wątpić w sens jej istnienia. 

Dziś świat musi zapytać: „Po co światu Rosja?”. Tylko po to, by się jej bać? 

Wykluczenie Rosji ze światowej gospodarki, sportu, kultury, wszelkich kontaktów pokazuje, że bez Rosji świat może się obyć. A z pewnością może być lepszy, sprawiedliwszy i bezpieczniejszy.  

Piąty dzień rozpętanej przez Rosję Putina wojny z Ukrainą. 

1 marca 2022 r.

Jan Strękowski

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.